Outdoor


Żleb Zaruskiego
Tatry Wysokie


Kraków - Kudłacze
4h 6min | 34km


Widziałem Orlej cień
Tatry Wysokie


Bieg Marduły
22km | +1700m | -1400m


Góra Cyc
Góry Atbaj


Bieg 3 Kopców
Kraków, pazdziernik


Nurkowanie | Freediving
Morze Czerwone


Skyrunning
Vychodna Vysoka (2428m)


Gory Wysokie - Synaj
Gebel St Katrin


Tatry
Najlepsza plaża w PL



G3R Wallpapers
Stoh - panorama by Wojtek 'Failo' Zdebski
Tapety pulpitu



Ostatnie zdjęcia

Sierra Nevada - Pragnienie Wysokości
Trupi Las 2009/2010
Leskowiec - zapis toastu
Polica - zmrożne fotki i chłodne opisy
Skrzyczne
Tatry
Polica
X-lecie G3R - garść fotek z akcji
Pilsko relacja z rozpakowania prezentu



Panoramy
Stoh - panorama by Wojtek 'Failo' Zdebski
Zobacz galerie górskich panoram



Panoramy 360°
Szymoszkowa FR
Big Berta
| Kładki



Filmiki
(kliknij prawym i użyj funkcji "Zapisz element docelowy jako...")

2008-00-30
Vlk. Choc [24.3MB]
2008-00-30
Szczebel [6.6MB]


2010
Zima

2009
Jesień
Lato
Wiosna
Zima

2008
Jesień
Lato
Wiosna
Zima

2007
Jesień
Lato
Wiosna
Zima

2006
Jesień
Lato
Wiosna
Zima

2005
Jesień
Lato
Wiosna
Zima


2010-07-24 | U.K.

An Emigrant's Tale: chapter 1: Esher Shore



Po dłuższym niebycie czas na obiecywana relacje z UK. Na pierwszy ogień - Esher Shore.

Mogłoby się wydawać ze emigracyjny standard - harówa na budowie 7 dni w tygodniu - uniemożliwia uprawianie dyscyplin grawitacyjnych. Okazuje się, ze unikając branży remontowej i pracy w ogóle (nie licząc 40 godzin tygodniowo) można w UK co nieco objeździć.

Esher to świetne miejsce, żeby w krótkim czasie nabrać wprawy w jeżdżeniu shore'ow. Jak zawsze ilość powtórzeń przekłada się na progres. Stosunkowo bezbolesny dojazd (jak na tzw. p... Londyn) sprawia, ze będę tam na pewno zaglądał i może uda się jeszcze pstryknąć coś ciekawego. Miłego oglądania!

fotorelacja Immigrant Words
fotorelacja Immigrant Paintings

2010-08-15 | Dach Świata

Bobry i Świstaki na Dachu Świata



Na co dzień zwykliśmy uważać siebie za pępek świata i skupiać się tylko na sobie. Warto jednak czasem zerknąć, co dzieje się w rzeczywistościach alternatywnych. Zobaczyć, jakie wyzwania podejmują inne cywilizacje. Okazuje się, że niezwykle ambitne wyzwanie podjęła ostatnio nacja bobrów. Na dodatek w celu jego realizacji zawarła bezprecedensowy sojusz ze świstakami. Co z tego wynikło?

fotorelacja przeczytajcie doniesienia naszego szpiega z Dachu Świata
fotorelacja sprawdźcie, gdzie te bobry i świstaki się schowały


2010-08-08 | Zawoja

W pogoni za Cyklistami



Jako że obecnie mam przymusową przerwę od roweru i nie chcąc aby zamieniła się ona w przerwę od cyklokumpli, spróbowałem ich dogonić z buta. Wynik okazał się lepszy od oczekiwań - pod górę mogłem wypracować sporą przewagę. W jeden weekend zaliczyłem klasyczną wizytę na Śmietanowej oraz dawno nie odwiedzane szlaki wiodące z Krowiarek do Juszczyna (na szczęście miałem do dyspozycji dwie cykloekipy). Dzięki temu eksperymentowi przekonałem się, że "piesze" szlaki w Beskidach lepiej przemierzać na rowerze z solidnym zawieszeniem.

fotorelacja dwudniowy fotoskrót


2010-08-13 | Dolomity

Po Trzykroć Włoska Jazda



Tym razem nieco leciwa galeria, która do tej pory nie miała okazji zaistnieć na stronce. Prawie rok temu Masta W wraz ze swą oblubienicą ruszył na podbój Italii. No właśnie "podbój", bo nie zadowolili się jedną miejscówką, ani nawet dwoma. Zaatakowali trzy różne rejony: klasyczne Lago di Garda, tajemnicze Solden (nie to austriackie) i ambitny, vertridersowy rejon Piz Boe.

fotorelacja fotorelacja


2010-08-01 | Beskid Żywiecki

Prestiżowe Pilsko



Stara gwardia się wykruszyła (przynajmniej chwilowo), więc pora dopuścić do głosu młodzież. Uściślając do głosu doszedł Tolek, który sam konsekwentnie kontynuuje projekt Żółtego Tryptyku. Sam nie znaczy, że samotnie. Tym razem w towarzystwie nieco młodszych sparingpartnerów stawił czoła żółtej stronie Pilska.

fotorelacja relacja
fotorelacja obrazki


2010-07-21 | Beskid Żywiecki

Chwila bez Deszczu



Kolejna zagubiona galeria z maja - trochę wilgoci przyda się na upały. Po 2 tygodniach opadów wybralismy się na niebieski szlak graniczny z Pilska. Szlak zmienił się dość znacznie. Początkowa ścieżka zamieniła się rynnę wypełnioną kamieniami - to nam się nawet spodobało. Końcowy odcinek, na którym można było ciąć pełną prędkością, okazał sie totalnie zawalony drzewami - to nam się zdecydowanie nie spodobało.

fotorelacja mgliste fotki


2010-07-18 | Lago di Garda

Majówka nad Gardą



Odrobinkę spóźniona relacja z majowej wizyty nad kultowym jeziorkiem Garda. Wiadomo, jaka w maju była pogoda, ale chłopaki się nie zrażali.

fotorelacja parę słów więcej
fotorelacja nie zawsze słoneczne fotki


2010-07-04 | Beskid Wyspowy

Luboń Rasta



Luboń w wersji rasta to trasa wymyślona na potrzebę chwili. Właściwie to składa się z 4 sekwencji o różnej charakterystyce, które razem tworzą wyjątkowy (wyczerpujący) koktajl. Nazwę wymyślił Tolek zainspirowany kolorami szlaków: czerwony-żółty-zielony-czerwony. Szczególne znaczenie ma kolorek żółty - przejazd szlakiem o tej barwie z Lubonia otwiera projekt pod kryptonimem Żółty Tryptyk. Żółty w tym wypadku oznacza skrajnie trudny. Next editions coming soon, or not!

fotorelacja fotki nie tylko kolorowe


2010-06-06 | DH Jurgów

Joy the ride - share your joy



Deszcz przestał padać na moment, a słońce zachęciło nas do udziału w amatorskich zawodach DH Joy Ride Open Series. Chcecie wiedzieć, co Joy Ride ma wspólnego z Tuwimem, a kebaby z downhillem? Odpowiedzi na te pokręcone pytania znajdziecie w refleksyjno-poetyckim tekście Mecenasa przemienionego w DAD Wypiór-tona.

Nie obejdzie się też bez fotek z naszymi mordkami, które udało się odnaleźć w sieci. Downhillowym zwyczajem wykorzystaliśmy poświęcenie ludzi, którzy na czas rewelacyjnych zawodów zamienili swoje rowery na aparaty: grzes13k, wojtekns89, atek, jaber i inni - wielkie dzięki dla Was.

fotorelacja refleksje odnośnie Joy Ride
fotorelacja fotki znalezione (nie kradzione)


2010-05-30 | Beskid Mały

Żar DH Contest 2010



Przede wszystkim, chciałbym serdecznie podziękować grawitacyjnej, fotograficznej braci (m.in Poulce, Wawiemu, Czesterowi-79, Wooykowi i wszystkim innym), za udostępnienie swych zdjęć . Charakterystyka zawodów wymusza, by przy pisaniu relacji korzystać z owoców ciężkiej pracy innych ;))))).

No to jedziem. Dzień zawodów jednym przyniósł zespół zatrucia alkoholowego, drugim dobrą zabawę...

fotorelacja fotostory by Rav


2010-05-30 | Gorce

Kudłoń? Dlaczego Kudłoń?



Wikipedia mówi, że nazwa Kudłoń pochodzi najprawdopodobniej od nazwiska Kudeł bądź Kudła. A mnie się wydawało, że chodziło o kudły owiec, które były onegdaj wypasane na pięknych skądinąd polanach, znajdujących się na zboczach tej zacnej góry :)

Mega szybkie odcinki polaną połączone z semi-ścianką i innymi bardziej technicznymi fragmentami dały naprawdę sporą satysfakcję wszystkim uczestnikom. Zdaje się również, że nawzajem sie nakręcaliśmy do szybszej jazdy - nikt nie zostawał w tyle, a gdy słyszysz z tyłu szumiące koła kumpla, masz dodatkową motywację, aby jechać szybciej...

fotorelacja galeria zdjęć (Zdan & Tomek / edit Junior)
fotorelacja galeria zdjęć by Zdan
fotorelacja Czytaj relację Wuja na Born To Roam www.borntoroam.pl

2010-05-22 | Beskid Mały

G3R na Enduro Trophy



Z poślizgiem nieodzownym przy pokonywaniu zabłoconych agrafek prezentujemy nasze wyczyny na pierwszej tegorocznej edycji Enduro Trophy.

fotorelacja wrażenia z zawodów (sekunda po sekundzie)
fotorelacja garść fotek


2010-05-11 | Meksyk

Meksykańskie Preludium



Najwyższy czas rozpocząć prezentację osiągnięć i niedociągnięć naszej wulkanicznej wyprawy do Meksyku. Na pytanie "jak było?" jedyna sensowna odpowiedź brzmi, że było po meksykańsku. Czyli niekoniecznie po naszej myśli, ale niespodziewanie dobrze. To, co kryje się za przysłówkiem "po meksykańsku", spróbujemy Wam przybliżyć na dwa sposoby:

Prozą opisującą pierwszą dobę naszego pobytu w Meksyku:
fotorelacja Meksykańskie Preludium

Obrazami, które zaciekawiły lub zadziwiły nas w Meksyku:
fotorelacja Niezły Meksyk


2010-05-03 | Puchar DH Czarna Góra

O zdobywcach Pucharu i strzegącym go okrutnym Karkonoszu, o daremnych ofiarach i ofierze losu



Jak powszechnie wiadomo, Sudetami niepodzielnie rządzi stary dziad Karkonosz, władca kapryśny i zawistny. Ze złośliwością godną lepszej sprawy traktuje on śmiałków, którzy od lat bezskutecznie walczą o względy jednej z jego córek, najurokliwszej ale i najdzikszej - smukłej Montenegro. Nie dość, że ona sama ochędożyć się nie skora, to jeszcze jej papa na dziarskich jeźdźców, co w zbrojach i na aluminiowych rumakach u jej stóp obóz rozbili, by kielichem, Pucharem Polski zwanym, ugasić pragnienie sławy, strugi wody i błota wszelakiego zesłał, a czynił to okrutnie, coraz większą miarkę odmierzając, niczym cysorz japoński na torturach. Miarka się jednakowoż przebrała i śmiałkowie owi, nawykli do wypijania piwa, nie przez nich przecie, ale że w owym Pucharze naważonego, to i protestować się nie godzi, rumaki w miękką, acz drapieżną gumę obuli i dalej używać sobie na spływającym ze ślicznej Montenegro makijażu. To jednak jej urodzie nie szkodziło, bo nie z silikonu i botoksu jej niebywały urok bierze swój rodowód, lecz na jędrnej skale liczne jej krągłości są ufundowane. Co bardziej przesądni a przed owymi skalistymi krągłościami respekt odczuwający po twarzach pobratymców się rozglądali, miarkując, że odnajdą na nich ścieg fastrygi, co cieniem przecina, azaliż to jakaś blizna, drogę obraną przez woja. I ja, dnia pierwszego, z ukrycia na swojego kompana spojrzałem i takem go zaklął, że rozum postradał, hamulce na stromiźnie puścił i szczupakiem z siodełka dał się wysadzić, aż jego kości zostały rzucone na łaskę i niełaskę medyków. Drugiego dnia znowu spojrzałem zawistnym okiem na tego, co go faworytem zwali, by miejsce podobne sobie obrawszy, podobnie rozum postradawszy, rzucił się na łeb na szyję w dół. Szczęściem od Boga, na obtłuczeniu piszczeli się skończyło, ale za to taką boleść powodującym, że faworyt łzami dzieciątka się oblał i od tej pory już tylko cierpiętnika odgrywał, a góra aż odetchnęła z ulgą, że zdobyczą dziecięcej krucjaty się nie stanie. I nastał trzeci dzień - dzień turnieju o Puchar, a Karkonosz jakby się wściekł. Kichał, prychał, farfocle z wszystkich dziur mu leciały. Istny underworld się zrobił, aże zamiast przyłbicy umyśliłem sobie akwalung założyć. Ale nic to przy falach ciepła, które napierać na mnie poczęły przy każdej próbie wertykalnego do punktu przyłożenia ciała postawienia. I przed oczami stanęły mi sceny z poprzedniego wieczora, gdy po wielokroć przymierzałem się do pucharu, złocistym trunkiem wypełnionego. To mnie pokarało za wszystkie czary mary i bloody mary. Sił brak, by powstać z martwych, a cóż dopiero z prochem i błotem się zmierzyć. Miast gwałt na dziewicy czynić, sam sobie gwałt zadawałem. Cud, że w ogóle się stoczyłem w jednym kawałku, ale zważywszy na tempo, bardziej mi już skamienienie groziło. Taki już ze mnie rolling stone - master z racji wieku, a nie zasług, a zasługi największego jebaki tego dnia położył Joda - wojownik nie z tej bajki, który zaliczył szybki numerek z Montenegro, jakby to pospolita dziewka była, na szczególną atencję nie zasługująca.

fotorelacjaCzarna DH Contest 2010 obrazem i lakonicznym słowem

2010-05-02 | Sierra Nevada

Wspomnienie Sierry



Zanim się pojawią wiosenne nowości, trzeba uzupełnić zaległości. A że akurat aura tegorocznej majówki sprzyja posiedzeniu przed komputerem. No dobra, na rower też się wypuściliśmy i wróciliśmy totalnie przemoczeni. Dlatego dzisiaj znalazłem sobie bardziej suche zajęcie i wrzuciłem na stronkę zaległe galerie z wyjazdu w góry Sierra Nevada:

fotorelacja Rzymska Pieczeń
fotorelacja Elektryzująca Jazda
fotorelacja Gorzki Smak Bajecznej Góry

Nawet odnalzła się dodatkowa relacja ze sławetnej wycieczki z wynajętym przewodnikiem (oczywiście wraz z galerią):

fotorelacja Dogonić Przewodnika


2010-04-03 | Beskid Wyspowy

Święt(n)a Jazda



Spokojnie, jeszcze żyjemy (tzn. jeździmy) i właśnie przypomnieliśmy sobie, że wypadałoby wrzucić na stronkę trochę nowych materiałów. Na pierwszy ogień idzie galeryjka z wielkanocnego rozpoczęcia sezonu na kultowej już trasie Luboń-Szczebel. Po poświęceniu smakołyków w koszyczkach, poświęciliśmy się frirajdowi. Kuba poświęcił nawet własny bark na wyjątkowo szybkim debiucie w "rynnie". Dziwnym zbiegiem okoliczności zdjęcia wpisują się w grobowy nastrój ostatnich tygodni (odbarwiłem je jeszcze przed tragicznym 10. kwietnia).

Jako że sezon AD 2010 już przyniósł wiele nowych przedsięwzięć w gronie G3R, już wkrótce pojawią się relacje m.in. z eksploracji Meksyku i startów w zawodach DH.

fotorelacja (prawie) czarno-biały obraz freeride'u


2010-03-12 | Meksyk

Efekt El Nino



Na najwyższym z planowanych wulkanów Iztaccíhuatl niestety polegliśmy. Akcje rowerowa mocno ograniczył śnieg, który pojawia się na zboczach Izty niezwykle rzadko. Jeszcze 3 tygodnie temu leżał jeszcze tam na wysokości ok 3600m, co zdarza się raz na 10 lat. Mieliśmy ¨szczęście¨ załapać się na to nietypowe zjawisko. Mimo to wtaszczyliśmy rowerki na ok. 4750m. Na szczyt próbowaliśmy dotrzeć pieszo, żeby zbadać teren, ale tu na przeszkodzie stanął huraganowy wiatr, który ścinał z nóg i sypał piachem w oczy (to akurat podobno jest normalne zjawisko na Iztcie). Mimo przeciwieństw udało się nam wejść z rowerami na ponad 4700m a pieszo na 5050m. Byliśmy już totalnie podłamani, ale na koniec dnia udało się wykroić kawałek fajnego zjazdu, który był bardzo ciężki technicznie i przerywany polami śnieżnymi gdzie w wielu miejscach zakładaliśmy raki. Zostało nam jeszcze parę dni, wiec spróbujemy coś jeszcze zjechać.

fotorelacja G3R atakuje wulkan Iztaccíhuatl w Meksyku


2010-03-12 | Egipt

Global warming vs global freeizng



Z reguły sezon otwieram staropolskim mountain bikowym obyczajem w dramatycznie biało-sraczkowatych okolicznosciach przyrody brnac (szczesliwy!) po kolana i oski w sniegu. Tradycja jest mi bezcenna, więc z CIĘŻKIM SERCEM złamałem doroczny zwyczaj wymieniajac globalna pozycję z 50°00N 20°00E na 28°34N 34°32E... Trudno mus to mus. Takie życie. Zazdroszczac chłopakom zmagań z przedwiosniem zmuszony żem został opuscić ojczyzny łono i zaczac sezon na obczyznie.

fotorelacja Kliknij se dzwieka /E.Maya i oblukaj megatony sniegu
fotorelacja Przykomentuj autorowi


2010-03-08 | Meksyk

Aklimatyzacja



Zaraz po przyjeździe lokalesi zabrali nas na trasę enduro w Cofre de Perote, a dzień później na swoje traski zjazdowe pod wulkanem Popocatepetl i w Chachapa. Na powitanie zaliczyliśmy wysokości ponad 3500m co odbiło nam się na zdrowiu. Ale i tak 03.III zrobiliśmy cel aklimatyzacyjny, czyli wulkan La Malinche 4461m. W partii szczytowej niestety sporo śniegu, którego w porze suchej miało nie być i przez to sporo walki. Dolna cześć to rewelacyjna, płynna jazda. W ramach odpoczynku na szybko odwiedziliśmy wybrzeże Pacyfiku - 2 noce w autobusie. Wczoraj byliśmy z chłopakami w bikeparku Ajusco w Mexico City. A dzisiaj rozpoczynamy probe ataku naszego głównego celu Izty. Niestety anomalia śniegowa może uniemożliwić zjazd z tego wulkanu.

fotorelacja G3R atakuje wulkan Iztaccíhuatl w Meksyku


2010 Luty-Marzec | Meksyk

G3R Volcano Freeride Izta 2010



Rowery już spakowane, jeszcze tylko zostało parę "drobiazgów" do dopięcia. W piątek wsiadamy do żelaznego ptaka, który ma nas przenieść za wielką wodę do krainy kaktusów, tequili i wulkanów. To ostatnie zamierzamy wziąść pod koła, a w szczególności śpiącą dziewicę Iztaccíhuatl, która ma 5230 m w 'biuście'.

Przy okazji dane nam będzie przetestować hample Hayes Ace oraz smarowidła Finish Line, które otrzymaliśmy od naszego sponsora.

Mam nadzieję, że uda mi się dopisać więcej konkretów przed wylotem.

fotorelacja G3R atakuje wulkan Iztaccíhuatl w Meksyku


Archiwum

Rok 2010

Rok 2009

Rok 2008

Rok 2007

  • Jesień (25 września do 27 listopada)
  • Lato (23 czerwca do 18 września),
  • Wiosna (8 kwietnia do 17 czerwca),
  • Zima (16 grudnia 2006 do 18 lutego 2007)

Rok 2006

  • Jesień (25 września do 27 listopada)
  • Lato (23 czerwca do 18 września),
  • Wiosna (8 kwietnia do 17 czerwca),
  • Zima (27 grudnia 2005 do 19 marca),

Rok 2005

  • Jesień (25 września do 27 listopada)
  • Lato (23 czerwca do 18 września),
  • Wiosna (24 marca do 19 czerwca),
  • Zima (15 stycznia do 6 marca),

Polecamy
enduroriderz.pl